Hej, hej, hej. Przychodzę do was z niemiłą wiadomością a mianowicie zawieszam bloga ;( Przynajmniej do 1.02.2015r,ponieważ szkoła, wypadek, przyjaciele itd. więc nie mam czasu by pisać.
DO 1.02.2015 MIŚKI !
piątek, 16 stycznia 2015
środa, 7 stycznia 2015
Rozdział III
******
...A tam zauważyłam... Ryana,Justina i..ii.. Chrisa !
-Chris- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka
-Kas ?-Spytał nie dowierzając
-No, a kto inny ?-spytałam po czym uśmiechnęłam się.Spojrzałam w prawo a tam napotkałam zdezorientowane miny Justina i Ryana
-Kas ! Boże, jak się cieszę, że cię widzę !-Krzyknął Chris
-Gdzie ty mi uciekłeś wtedy?! Wiesz, że ja po nocach płakałam i czekałam na ciebie !-Krzyknęłam
-No, wiesz... Em.. teraz załatwiam biznes z Justinem i Ryanem-Odpowiedział
-The Kings wiedzą ?! Zamorduję ich, że mi nie powiedzieli!-Krzyknęłam oburzona
-Ey, no weź. Ja jeszcze chcę zobaczyć buźkę Jackoba i Willa!-Krzyknął ze śmiechem
-Zaraz, zaraz... Kelsey! Jacy The Kings i co za biznes ?!-Krzyknął Ryan. Ah, tak. Kompletnie zapomniałam o ich obecności.
*******
Usiedliśmy przy stole, a ja zaczęłam opowiadać Justin'owi i Ryan'owi o moim ,,biznesie"
-No wiesz..Ryan...Jak cię nie było.. to,t-too ja mieszkałam w domu dziecka z początku.Później wzięli mnie Vanessa i Damien.No... oni mnie wykorzystywali. Nic sobie z tego nie robiłam,lecz pewnego dnia Damien przesadził!
Pewnej mroźnej nocy 15-latka siedziała sobie w wygodnym fotelu. Jej zadowolenie nie trwało za długo, ponieważ po upływie niecałych 10 minut Kelsey usłyszała huk. Przeraziła się. Poszła do kuchni a tam zauważyła zalanych w trupa Vanessę i Damiena. Mężczyzna krzyknął w stronę brunetki niezrozumiałe słowa, lecz kobieta uderzyła dziewczynkę. Damien po chwili zaczął się śmiać. Wziął nóż do ręki z zrobił duże rozcięcie na brzuchy Kas.Po chwili dodał:
-Suko, wracaj do burdelu zarobić a nie teraz leżysz i tyjesz !.-15-latka wybiegła z domu.Po upływie 1 godziny usiadła na krawężniku.Nagle podjechał do niej samochód.Wysiedli z niego 4 mężczyźni w wieku 16-22 lat. Na środku nich stał nieziemsko przystojny 17-latek.
No,i tak to się zaczęło.Potem poznałam Chrisa, który też był w ich gangu.Spodobał mi się. Po upływie 2 tygodni byliśmy już parą, a ja mogłam się cieszyć tym, że byłam już oficjalną członkinią ich gangu, ale jak to w bajkach bez happy end'u coś się spierdoliło.Chris wyjechał a ja płakałam dniami i nocami.Ćpałam, piłam,paliłam,choć do dziś to robię,-Zakończyłam mój monolog.
-Boże...Kas ja Cię strasznie przepraszam ! Kocham Cię ! -Powiedział Ryan
-Kelsey.. ja nie wiedziałem, że aż tak to przeżywasz.Przepraszam skarbie.-Rzekł Chris.
-Kocham Cię . -Powiedziałam
-Ja też, ja też Cię Kocham .-Odpowiedział Chris. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie.
-Eh, wiedźcie, że my tu też Jesteśmy!-Krzyknął Justin
-A co zazdrosny ?-Powiedziałam z uśmiechem.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.-Odpowiedział z chytrym uśmiechem Justin.Nagle usłyszeliśmy huk dochodzący z garażu.Ostrożnie i cicho poszliśmy a tam co zobaczyliśmy zwaliło mnie z nóg...
******************************
Hej, hej, hej ;) A więc NOWY ROZDZIAŁ !
Wiem, wiem, że krótki, ale nie miałam pomysłów ;)
Następny rozdział za 3-7 dni
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ !
...A tam zauważyłam... Ryana,Justina i..ii.. Chrisa !
-Chris- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka
-Kas ?-Spytał nie dowierzając
-No, a kto inny ?-spytałam po czym uśmiechnęłam się.Spojrzałam w prawo a tam napotkałam zdezorientowane miny Justina i Ryana
-Kas ! Boże, jak się cieszę, że cię widzę !-Krzyknął Chris
-Gdzie ty mi uciekłeś wtedy?! Wiesz, że ja po nocach płakałam i czekałam na ciebie !-Krzyknęłam
-No, wiesz... Em.. teraz załatwiam biznes z Justinem i Ryanem-Odpowiedział
-The Kings wiedzą ?! Zamorduję ich, że mi nie powiedzieli!-Krzyknęłam oburzona
-Ey, no weź. Ja jeszcze chcę zobaczyć buźkę Jackoba i Willa!-Krzyknął ze śmiechem
-Zaraz, zaraz... Kelsey! Jacy The Kings i co za biznes ?!-Krzyknął Ryan. Ah, tak. Kompletnie zapomniałam o ich obecności.
*******
Usiedliśmy przy stole, a ja zaczęłam opowiadać Justin'owi i Ryan'owi o moim ,,biznesie"
-No wiesz..Ryan...Jak cię nie było.. to,t-too ja mieszkałam w domu dziecka z początku.Później wzięli mnie Vanessa i Damien.No... oni mnie wykorzystywali. Nic sobie z tego nie robiłam,lecz pewnego dnia Damien przesadził!
Pewnej mroźnej nocy 15-latka siedziała sobie w wygodnym fotelu. Jej zadowolenie nie trwało za długo, ponieważ po upływie niecałych 10 minut Kelsey usłyszała huk. Przeraziła się. Poszła do kuchni a tam zauważyła zalanych w trupa Vanessę i Damiena. Mężczyzna krzyknął w stronę brunetki niezrozumiałe słowa, lecz kobieta uderzyła dziewczynkę. Damien po chwili zaczął się śmiać. Wziął nóż do ręki z zrobił duże rozcięcie na brzuchy Kas.Po chwili dodał:
-Suko, wracaj do burdelu zarobić a nie teraz leżysz i tyjesz !.-15-latka wybiegła z domu.Po upływie 1 godziny usiadła na krawężniku.Nagle podjechał do niej samochód.Wysiedli z niego 4 mężczyźni w wieku 16-22 lat. Na środku nich stał nieziemsko przystojny 17-latek.
No,i tak to się zaczęło.Potem poznałam Chrisa, który też był w ich gangu.Spodobał mi się. Po upływie 2 tygodni byliśmy już parą, a ja mogłam się cieszyć tym, że byłam już oficjalną członkinią ich gangu, ale jak to w bajkach bez happy end'u coś się spierdoliło.Chris wyjechał a ja płakałam dniami i nocami.Ćpałam, piłam,paliłam,choć do dziś to robię,-Zakończyłam mój monolog.
-Boże...Kas ja Cię strasznie przepraszam ! Kocham Cię ! -Powiedział Ryan
-Kelsey.. ja nie wiedziałem, że aż tak to przeżywasz.Przepraszam skarbie.-Rzekł Chris.
-Kocham Cię . -Powiedziałam
-Ja też, ja też Cię Kocham .-Odpowiedział Chris. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie.
-Eh, wiedźcie, że my tu też Jesteśmy!-Krzyknął Justin
-A co zazdrosny ?-Powiedziałam z uśmiechem.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.-Odpowiedział z chytrym uśmiechem Justin.Nagle usłyszeliśmy huk dochodzący z garażu.Ostrożnie i cicho poszliśmy a tam co zobaczyliśmy zwaliło mnie z nóg...
******************************
Hej, hej, hej ;) A więc NOWY ROZDZIAŁ !
Wiem, wiem, że krótki, ale nie miałam pomysłów ;)
Następny rozdział za 3-7 dni
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ !
czwartek, 1 stycznia 2015
Rozdział II
Po spotkaniu mego brata i jego kumpli postanowiłam się położyć. Po 15 minutach bezczynnego gapienia się w sufit ubrałam się. Poszłam na dół i zjadłam kolację. Po ostatnim tego dnia posiłku postanowiłam iść spać. Wchodząc po schodach potknęłam się i upadłam na dupę. Pozbierałam swoje manatki i poszłam się położyć. Od razu zmorzył mnie sen.
*************
Jest 6:30. Słyszę swój budzik, lecz nie mam najmniejszego zamiaru się ruszyć.Po 3 minutach stwierdziłam, że muszę wstać, ponieważ dzisiaj muszę iść się zapisać do szkoły. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
-Dobry.-Rzuciłam wchodząc do klasy a wszystkie pary oczy zwróciły się ku mnie.
-Młoda damo ! Nie ,,Dobry" tylko ,,Dzień Dobry" .-Powiedziała a ja zauważyłam, że jestem w tej samej klasie co Ryan i jego koledzy.Jej, ale się cieszę ! Czujecie ten sarkazm? -_-
-Dobra, Dzieeeeń doobryyy kobieto.-Rzuciłam specjalnie przedłużając samogłoski.
-Nie żadna kobieto, tylko proszę pani! Nie ukarzę cię dzisiaj, bo to twój pierwszy raz, ale na następny raz pamiętaj.-Odpowiedziała a ja usiadłam na końcu sali.
-Młoda damo wstań i przedstaw się. Opowiedz co lubisz robić w wolnym czasie itd.-Powiedziała wiedźma (pani).Pierwszy dzień a już jej nie lubię.
-Mam na imię Kelsey a przyjaciele mówią na mnie Kas. A co lubię robić w wolnym czasie to moja sprawa a nie jakiś popierdolonych uczniów a w szczególności najbardziej wkurwiającej nauczycielki.Wie pani co? Pierwszy dzień a już pani nie lubię.-Odpowiedziałam i spojrzałam ukradkiem na Ryana i zauważyłam w jego oczach:ból i zaskoczenie.
-Młoda damo! Tym razem marsz do dyrektora !-Rzuciła zła nauczycielka.
-Już biegnę proszę pani ! Tylko żeby pani się tu na miejscu nie zesrała przypadkiem!-Powiedziałam na odchodzenie. Gdy weszłam do dyrektora zauważyłam w jego fotelu znajomo wyglądającego chłopaka.Skąd ja go znam? Ah tak ! To jeden z kumpli Ryana! Spojrzałam na niego a w jego pięknych brązowych oczach zauważyłam zdziwienie.
-Co panienka tu robi?-Zapytał dyrektor
-Dziwka mnie tu pokierowała.-Odpowiedziałam z jadem.
-Panno ! Nie takim tonem i słowami ! Kto Cię tu pokierował? Pani Smole?-Powiedział
-Oh, widzi pan! Oboje uważamy ją za dziwkę !-Powiedziałam z szatańskim uśmiechem
-Ugh! Nic tym razem pani nie zrobię. Tylko tym razem-rzucił
-Dziękuję , uratował tym mi pan życie !-Rzuciłam na odchodzenie.Słyszałam za sobą kroki odwróciłam się i zauważyłam tego chłopaka co siedział u dyrektora.
-Czego?!-Warknęłam na chłopaka
-Ej, nie zapędzaj się kochanie.Nic od ciebie w tym sensie nie chcę.-Powiedział śmiesznie ruszając brwiami.
-Ok.-Powiedziałam tym samym tonem co wcześniej
-Jestem Justin.-Rzekł
-A ja Kelsey co pewnie wiesz, ponieważ poznałeś mnie wcześniej.-Powiedziałam oschle
-Dasz się zaprosić na kawę do mnie do domu?-Powiedział z flirciarskim uśmiechem
-Nie.-odpowiedziałam po czym ruszyłam ku wyjściu ze szkoły.
***********
-Nareszcie w domu!-Krzyknęłam, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam a tam zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała mianowicie zauważyłam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej, hej ! NIESPODZIANKA ! Rozdziału nie dodałam 3 dni później tylko 1 dzień !
Podejrzewacie co Kas zauważyła za drzwiami ?
Pojawił się Justin !
Dziękuję Ho Ney, za to, że jako pierwsza dodała komentarz ! (Nie licząc spisów FF xD)
Rozdział dedykowany jej :)
*************
Jest 6:30. Słyszę swój budzik, lecz nie mam najmniejszego zamiaru się ruszyć.Po 3 minutach stwierdziłam, że muszę wstać, ponieważ dzisiaj muszę iść się zapisać do szkoły. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
Zabrałam wszystko i poszłam pod prysznic. Po 15 minutach spokoju wyszłam z łazienki w pełni już żywa. Zeszłam na dół chwyciłam jabłko i usiadłam przed TV. Tak się zasiedziałam przy moim ulubionym serialu, że nie zauważyłam a była już 7:30. Postanowiłam już iść.
Podłączyłam słuchawki do telefonu i je założyłam włączając moją ulubioną melodię-Madison Beer ,,Melodies" (Tak na serio polecam*).Po niespełna 20 minutach byłam już przy szkole.
Idąc korytarzem słyszałam różne uwagi typu: (Od chłopaków)
-Cholera..ale ona gorąca!
-Nowa, najładniejsza i najseksowniejsza laska w szkole! itd.
Od dziewczyn:
-Ty, to ta nowa?,
-Już ja jej pokaże !
Postanowiłam je ignorować. Zauważyłam grupkę kolegów mojego brata i jego stojącego na czele obserwujących mnie.Pokazałam im tylko środkowy palec i podeszłam do sekretariatu.Zauważyłam mile wyglądającą panią. Postanowiłam powiedzieć jej:
-Przepraszam. Jestem tu nowa i chciałabym się zapisać. Nazywam się Kelsey Anne Stone.
-Ah, tak, już, już. Proszę tu jest twój rozkład zajęć.-Wręczyła mi papierek.
-Dziękuje,do widzenia.-Powiedziałam po czym ruszyłam ku klasie, ponieważ usłyszałam dzwonek.
********
-Dobry.-Rzuciłam wchodząc do klasy a wszystkie pary oczy zwróciły się ku mnie.
-Młoda damo ! Nie ,,Dobry" tylko ,,Dzień Dobry" .-Powiedziała a ja zauważyłam, że jestem w tej samej klasie co Ryan i jego koledzy.Jej, ale się cieszę ! Czujecie ten sarkazm? -_-
-Dobra, Dzieeeeń doobryyy kobieto.-Rzuciłam specjalnie przedłużając samogłoski.
-Nie żadna kobieto, tylko proszę pani! Nie ukarzę cię dzisiaj, bo to twój pierwszy raz, ale na następny raz pamiętaj.-Odpowiedziała a ja usiadłam na końcu sali.
-Młoda damo wstań i przedstaw się. Opowiedz co lubisz robić w wolnym czasie itd.-Powiedziała wiedźma (pani).Pierwszy dzień a już jej nie lubię.
-Mam na imię Kelsey a przyjaciele mówią na mnie Kas. A co lubię robić w wolnym czasie to moja sprawa a nie jakiś popierdolonych uczniów a w szczególności najbardziej wkurwiającej nauczycielki.Wie pani co? Pierwszy dzień a już pani nie lubię.-Odpowiedziałam i spojrzałam ukradkiem na Ryana i zauważyłam w jego oczach:ból i zaskoczenie.
-Młoda damo! Tym razem marsz do dyrektora !-Rzuciła zła nauczycielka.
-Już biegnę proszę pani ! Tylko żeby pani się tu na miejscu nie zesrała przypadkiem!-Powiedziałam na odchodzenie. Gdy weszłam do dyrektora zauważyłam w jego fotelu znajomo wyglądającego chłopaka.Skąd ja go znam? Ah tak ! To jeden z kumpli Ryana! Spojrzałam na niego a w jego pięknych brązowych oczach zauważyłam zdziwienie.
-Co panienka tu robi?-Zapytał dyrektor
-Dziwka mnie tu pokierowała.-Odpowiedziałam z jadem.
-Panno ! Nie takim tonem i słowami ! Kto Cię tu pokierował? Pani Smole?-Powiedział
-Oh, widzi pan! Oboje uważamy ją za dziwkę !-Powiedziałam z szatańskim uśmiechem
-Ugh! Nic tym razem pani nie zrobię. Tylko tym razem-rzucił
-Dziękuję , uratował tym mi pan życie !-Rzuciłam na odchodzenie.Słyszałam za sobą kroki odwróciłam się i zauważyłam tego chłopaka co siedział u dyrektora.
-Czego?!-Warknęłam na chłopaka
-Ej, nie zapędzaj się kochanie.Nic od ciebie w tym sensie nie chcę.-Powiedział śmiesznie ruszając brwiami.
-Ok.-Powiedziałam tym samym tonem co wcześniej
-Jestem Justin.-Rzekł
-A ja Kelsey co pewnie wiesz, ponieważ poznałeś mnie wcześniej.-Powiedziałam oschle
-Dasz się zaprosić na kawę do mnie do domu?-Powiedział z flirciarskim uśmiechem
-Nie.-odpowiedziałam po czym ruszyłam ku wyjściu ze szkoły.
***********
-Nareszcie w domu!-Krzyknęłam, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam a tam zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała mianowicie zauważyłam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej, hej ! NIESPODZIANKA ! Rozdziału nie dodałam 3 dni później tylko 1 dzień !
Podejrzewacie co Kas zauważyła za drzwiami ?
Pojawił się Justin !
Dziękuję Ho Ney, za to, że jako pierwsza dodała komentarz ! (Nie licząc spisów FF xD)
Rozdział dedykowany jej :)
środa, 31 grudnia 2014
Rozdział I
~Kelsey POV~
Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem ? Nie? Oto tu masz mnie jako przykład. Moi rodzice zmarli, gdy miałam 4 miesiące. Mam również brata, z którym nie utrzymuję kontaktów. Dla mnie on nie istnieję. Po wypadku moich rodziców pod swoje skrzydła wzięli mnie Vanessa i Damien- moi rodzice chrzestni. Niestety... sytuacja się powtórzyła.
Pewnego słonecznego dnia Kelsey siedziała sobie wygodnie na kanapie oglądając TV i czekając na wujostwo. Po paru minutach usłyszała dzwonek, lecz jako małą dziewczynkę uczono ją nie otwierać nieznajomym. Przełamała się i otworzyła a to co tam zauważyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Zauważyła... policjantów! Wystraszyła się. Jeden z nich podszedł do niej i po prostu ją przytulił. Ona zachichotała, ponieważ nie była jeszcze taka duża by zrozumieć. Drugi z nich natomiast szepnął małej na ucho:
-Przykro mi... twoi rodzice chrzestni nie żyją.-Dziewczynka po raz kolejny zachichotała, lecz po kilku minutach zrozumiała powagę sytuacji.
Po tym dniu Kelsey została wysłana do domu dziecka. Zmieniła się i to bardzo. Z kolorowych ubrań dziewczynki zostały tylko czarne lub szare ciuchy oraz dodatki (buty, itd.).
Dzisiaj wszystko miało się zmienić, ponieważ kończyłam swoje 18 urodziny.
Równo z budzikiem wleciała do mojego pokoju Sel i pani Smith .Zaczęły śpiewać sto lat, lecz ja pozostałam z grobową miną po czym rzuciłam oschle:
-Wyprowadzam się.-Miny pani Smith nie mogłam określić. Z radosnej zmieniła się w zdziwioną.
-Jak to? Dokąd? -spytała wyprzedzając pytanie mr.Smith- Selena.
-Do Los Angeles.-rzuciłam pakując ciuchy.
-Przecież ty nie masz pieniędzy!-wykrzyknęła pani Smith
-I tu się milisz człowieku. Mam i to całkiem sporą sumkę.-powiedziałam pakując ostatnią bluzkę.
-Pamiętaj o nas !-rzuciła na pożegnanie Selena.
-Ta na pewno.-powiedziałam po czym wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki.
-Dokąd panienkę zawieść ? -Spytał miły pan taksówkarz.
-Lotnisko Los Malos*.-powiedziałam osuchle.
-Dobrze, proszę zapiąć pasy.-rzekł tym samym tonem co ja.
-Dzień dobry, Chciałabym zamówić bilet do Los Angeles. -powiedziałam przesłodzonym głosem.
-Oczywiście należy się 1299,33zł-rzekła ekspedientka**
Rzuciłam jej pieniądze i usiadłam na krzesełku. Po 15 minutach usłyszałam głos z głośników:
-Pasażerowie lotu 398 do Los Angeles proszeni o niezwłoczne zgłoszenie się.-Przemówił głos.
Szybko chwyciłam bagaże i ruszyłam ku ,,nowemu życiu".
~5 hours later~
-Prosimy zapiąć pasy. Lądujemy. Samolot linii lotniczych ,,Lot" dziękuję i zaprasza ponownie.Do widzenia.-Rzekła stewardessa.
Po ok. 15 min wylądowaliśmy a ja w pośpiechu wyszłam z samolotu i poszłam po bagaże. Wzięłam je i ruszyłam ku mojemu nowemu domowi.Przy ulicy szybko zamówiłam taksówkę i ruszyliśmy.Włożyłam słuchawki na uszy. Po niespełna 25 minutach zostałam lekko szurnięta.
-Ana zostaw mnie ty mała suko !-ryknęłam trochę za głośno.
-Przepraszam panią, ale jesteśmy już na miejscu.-rzekł starszy pan a ja poczułam palący żar na policzkach.
-Przepraszam pana za moje słownictwo. Ile się należy?
-Jest tu pani pierwszy raz ?
-Tak.-odpowiedziałam nie pewna moich słów.
-To zrobię wyjątek i nic nie wezmę. -Uśmiechnął się miło staruszek.
-Dziękuję panu bardzo .-rzekłam po czym opuściłam taksówkę, mrucząc pod nosem :
-Czas zacząć nowe życie. MOJE nowe życie.
Weszłam do budynku i zaniemówiłam. Nigdy nie miałam takich luksusów .
Po 3 godzinach układania rzeczy, postanowiłam trochę zwiedzić okolicę-biegając,
Ubrałam szybko strój do biegania:
Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem ? Nie? Oto tu masz mnie jako przykład. Moi rodzice zmarli, gdy miałam 4 miesiące. Mam również brata, z którym nie utrzymuję kontaktów. Dla mnie on nie istnieję. Po wypadku moich rodziców pod swoje skrzydła wzięli mnie Vanessa i Damien- moi rodzice chrzestni. Niestety... sytuacja się powtórzyła.
Pewnego słonecznego dnia Kelsey siedziała sobie wygodnie na kanapie oglądając TV i czekając na wujostwo. Po paru minutach usłyszała dzwonek, lecz jako małą dziewczynkę uczono ją nie otwierać nieznajomym. Przełamała się i otworzyła a to co tam zauważyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Zauważyła... policjantów! Wystraszyła się. Jeden z nich podszedł do niej i po prostu ją przytulił. Ona zachichotała, ponieważ nie była jeszcze taka duża by zrozumieć. Drugi z nich natomiast szepnął małej na ucho:
-Przykro mi... twoi rodzice chrzestni nie żyją.-Dziewczynka po raz kolejny zachichotała, lecz po kilku minutach zrozumiała powagę sytuacji.
Po tym dniu Kelsey została wysłana do domu dziecka. Zmieniła się i to bardzo. Z kolorowych ubrań dziewczynki zostały tylko czarne lub szare ciuchy oraz dodatki (buty, itd.).
Dzisiaj wszystko miało się zmienić, ponieważ kończyłam swoje 18 urodziny.
Równo z budzikiem wleciała do mojego pokoju Sel i pani Smith .Zaczęły śpiewać sto lat, lecz ja pozostałam z grobową miną po czym rzuciłam oschle:
-Wyprowadzam się.-Miny pani Smith nie mogłam określić. Z radosnej zmieniła się w zdziwioną.
-Jak to? Dokąd? -spytała wyprzedzając pytanie mr.Smith- Selena.
-Do Los Angeles.-rzuciłam pakując ciuchy.
-Przecież ty nie masz pieniędzy!-wykrzyknęła pani Smith
-I tu się milisz człowieku. Mam i to całkiem sporą sumkę.-powiedziałam pakując ostatnią bluzkę.
-Pamiętaj o nas !-rzuciła na pożegnanie Selena.
-Ta na pewno.-powiedziałam po czym wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki.
-Dokąd panienkę zawieść ? -Spytał miły pan taksówkarz.
-Lotnisko Los Malos*.-powiedziałam osuchle.
-Dobrze, proszę zapiąć pasy.-rzekł tym samym tonem co ja.
-Dzień dobry, Chciałabym zamówić bilet do Los Angeles. -powiedziałam przesłodzonym głosem.
-Oczywiście należy się 1299,33zł-rzekła ekspedientka**
Rzuciłam jej pieniądze i usiadłam na krzesełku. Po 15 minutach usłyszałam głos z głośników:
-Pasażerowie lotu 398 do Los Angeles proszeni o niezwłoczne zgłoszenie się.-Przemówił głos.
Szybko chwyciłam bagaże i ruszyłam ku ,,nowemu życiu".
~5 hours later~
-Prosimy zapiąć pasy. Lądujemy. Samolot linii lotniczych ,,Lot" dziękuję i zaprasza ponownie.Do widzenia.-Rzekła stewardessa.
Po ok. 15 min wylądowaliśmy a ja w pośpiechu wyszłam z samolotu i poszłam po bagaże. Wzięłam je i ruszyłam ku mojemu nowemu domowi.Przy ulicy szybko zamówiłam taksówkę i ruszyliśmy.Włożyłam słuchawki na uszy. Po niespełna 25 minutach zostałam lekko szurnięta.
-Ana zostaw mnie ty mała suko !-ryknęłam trochę za głośno.
-Przepraszam panią, ale jesteśmy już na miejscu.-rzekł starszy pan a ja poczułam palący żar na policzkach.
-Przepraszam pana za moje słownictwo. Ile się należy?
-Jest tu pani pierwszy raz ?
-Tak.-odpowiedziałam nie pewna moich słów.
-To zrobię wyjątek i nic nie wezmę. -Uśmiechnął się miło staruszek.
-Dziękuję panu bardzo .-rzekłam po czym opuściłam taksówkę, mrucząc pod nosem :
-Czas zacząć nowe życie. MOJE nowe życie.
Weszłam do budynku i zaniemówiłam. Nigdy nie miałam takich luksusów .
Po 3 godzinach układania rzeczy, postanowiłam trochę zwiedzić okolicę-biegając,
Ubrałam szybko strój do biegania:
I wyszłam z domu przy okazji go zamykając. Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam przed siebie.
Zmęczona opadłam na ławkę i patrzyłam na ludzi uśmiechających się i cieszących. Po chwili zauważyłam grupkę chłopaków śmiejących się . A wśród nich...Ryana. Tak RYANA! Mojego brata,
Postanowiłam podejść do nich. Ruszyłam przed siebie i stanęłam na przeciw nich uśmiechając się szyderczo.
-No proszę kogo my tu mamy Ryan Stone we własnej osobie !-rzuciłam posyłając mojemu bratu mordercze spojrzenie. A ten odpowiedział mi:
-Kto ty jesteś?
-Oh, nie pamiętasz mnie?-rzuciłam
-Nie.-Odpowiedział
-To przedstawię Ci się. Nazywam się Kelsey Anne Stone.-rzekłam a jego oczy wyskoczyły na wierzch.
-Ke..kel..kelsey? -Rzekł patrząc na mnie a w jego oczach zauważyłam łzy.
-We własnej osobie BRACIE.-powiedziałam po czym zauważyłam jak jego koledzy patrzą na mnie zaskoczeni.-Oh, Ryan nie mówiłeś im nigdy o mnie?-rzuciłam z pogardą.
-Kelsey... j-aa...ja myślałem, żee t-tyy nie żyjesz-odpowiedział
-Oh to się myliłeś. Jestem tu cała i zdrowa.-rzekłam
-A co z Vanessą i Damienem ?
-Nie żyją.-Powiedziałam po czym dodałam:- Ty nic nie wiesz, bo opuściłeś mnie, gdy rodzice umarli, lecz teraz jestem. Jestem i mam zamiar zamienić twoje życie w piekło!-Rzekłam po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Słyszałam jak jeden z nich mówi Ryan'owi
-Ryan nie mówiłeś, że masz siostrę, Cholera..ona jest strasznie gorąca!-Powiedział a ja odwróciłam się i zauważyłam na jego twarzy obrzydliwy (Tak na prawdę seksowny) uśmiech. Pokazałam im tyko środkowy palec i poszłam przed siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Nazwa lotniska wymyślona przez mnie
**Nie wiem, kto obsługuję na lotnisku xD
Hej, hej, hej ! Postanowiłam przyjść do was jeszcze z rozdziałem przed nowym rokiem !
A więc jest 23.35 i życzę Wam na zbliżający się dużymi krokami 2015r. dużo zdrowia, szczęścia, miłości oraz pogody ducha !
Rozdział pojawi się za ok.3-7 dni :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=DAJESZ MOTYWACJĘ
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Prolog
Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem?
Nie?
Oto tu masz ją jako przykład (Przynajmniej ona tak twierdzi).
Jej rodzice zmarli, gdy ona miała zaledwie 4 miesiące. Miała również brata.
Ale co z nim ? Ona tego nie wie.
Postanowiła się przeprowadzić do Los Angeles.
Tam pozna tajemniczego blondyna oraz swego brata.
Zapozna się z tajemniczym chłopakiem bliżej, lecz pewnego dnia wszystko się sypie.
Ona dostaje tajemnicze telefony i sms'y z groźbami.
Blondyn postanawia jej pomóc.
Co z tego wyniknie?
Przyjaźń czy miłość?
A może nienawiść ?
TEGO DOWIESZ SIĘ CZYTAJĄC MY LIFE !
Nie?
Oto tu masz ją jako przykład (Przynajmniej ona tak twierdzi).
Jej rodzice zmarli, gdy ona miała zaledwie 4 miesiące. Miała również brata.
Ale co z nim ? Ona tego nie wie.
Postanowiła się przeprowadzić do Los Angeles.
Tam pozna tajemniczego blondyna oraz swego brata.
Zapozna się z tajemniczym chłopakiem bliżej, lecz pewnego dnia wszystko się sypie.
Ona dostaje tajemnicze telefony i sms'y z groźbami.
Blondyn postanawia jej pomóc.
Co z tego wyniknie?
Przyjaźń czy miłość?
A może nienawiść ?
TEGO DOWIESZ SIĘ CZYTAJĄC MY LIFE !
niedziela, 28 grudnia 2014
Bohaterowie
Kelsey Anne Stone-"Kas"-
Justin Bieber-"Jus"
Vanessa McCourtney-"Van"
Selena Gomez-"Sel"
Christian Beadles-"Chris"
Ryan Stone - "Ry"
Jackob Mall-Jack
Matheo Aries-Matt
William Hutherson-Will
Alexander Olex- Alex
Jason McCann
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy pojawi się ktoś nowy dodam go do bohaterów :)
Hej
Hej, chciałam wam powiedzieć, że ta historia mi nie odpowiada ;/ Usunę dotychczasowe rozdziały i notatki i zacznę nową historie :) Rozdziały będą bardzooo długie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)



