piątek, 3 kwietnia 2015

VII

-Kas?-zapytał-Kas!
-A kto inny?-wykrzyknęłam.
-Wróciłaś!-odparł
-TAK ! I ZAMIERZAM SIĘ DZISIAJ ŚCIGAĆ!
-Uh. Zapomniałbym.... wiesz... jest taka sprawa... jest tu już inny mistrz. Ktoś cię pokonał-Rzekł
-KTO?!-wykrzyknęłam
-Nie wiem. Nie przedstawil się.-odpowiedział, a ja ruszyłam na start.
3....2....1...START!
I ruszyliśmy. Wyprzedziłam większość uczestników i byłam 2. Koleś dał spida. Pomyśłam; jaki amator!. 10 metrów przed metą ja wcisnęłam spida i ostatecznie byłam pierwsza.
-Kim ty jesteś?! Za kogo ty się uważasz?!-Krzyknął rozzłoszczony, po czym ściągnął kask, a ja oniemiałam. To był JUSTIN!
-Justin?-Zapytałam
-Kim ty jesteś i skąd znasz moje imię?!-Krzyknął chłopak. Ściągnęłam kask, a wyraz twarzy Justina zmienił się diametralnie.
-Kelsey?-Zapytał
-No ja!-Wykrzyknęłam


                                           ****************************************

Po wyścigu wróciłam z Justinem do jego domu. Od progu zaatakował nas Chris z Ryanem.
-Gdzie ty znalazłeś Kas?-Zapytał Ryan
-Sam się jej spytaj.-Odrzekł mu
-Kelsey Anne Stone gdzieś ty była?!-Wykrzyknął
-No. Ja byłam na spacerze a on mnie znalazł. Prawda JUSTIN?-dałam nacisk na słowo Justin
-Aahahah. -Wybuchł śmiechem-Ona była na wyścigach i wygrała-odparł ponownie
-CO?!!! Gdzie ty byłaś?!-Tym razem krzyknął Chris
-W dupie!Co was to obchodzi?!
-Jestem twoim bratem do cholery!-Ryan odkrzyknął
-Moim bratem?Moim bratem!? To gdzie byłeś przez połowę mego życia?!-Zapytałam, po czym odwróciłam się na pięcie i ruszyłam biegiem do domu.

                                  ***************************************************

-Cholerny brat!Cholerny brat!-Powtarzałam w kółko po powrocie do domu.Zmęczyłam się tym, więc postanowiłam zjeść kolację i iść spać.
~6:10~
-Kurwa! Głupi budzik!-Krzyknęłam, po czym ruszyłam do łazienki się ubrać.
Ubrałam sie w to:


Oraz wymalowałam się tak:
Ruszyłam pędem po samochód i do szkoły !

***********************************
W szkole jak to w szkole nudnoooo!
Pierwszą lekcją okazała się matematyka.Ruszyłam pod klasę równo z dzwonkiem.Pod klasą spotkałam Ryana, Chrisa i Justina. Nie obdarzyłam żadnego z nich moim cennym wzrokiem.Usiadłam w ostatniej ławce i czekałam na nauczyciela. Wychowawca wszedł i zaczął sprawdzać obecność.
-Kelsey Stone?-Zapytał
-Jestem!-Wykrzyknęłam a oczy całej klasy zostały skierowane na mnie.
-Pierwszy raz się nie spóźniła!To jakieś święto?-Zapytał
-Jeżeli pan chcę to mogę wyjść z klasy i wrócić za 10 minut-Odrzekłam
-Nie.. nie. Spokojnie pasuje mi panno Stone.-Rzekł, a my usłyszeliśmy huk.Do klasy wleciał Matt i Will.
-My chcieliśmy zwolnić Kelsey Stone-Odrzekł z spokojem w głosie Will.Zauważyłam, że połowa uczniów z klasy-same dziewczyny- robią maślane oczka do nich. Przewróciłam oczami z zażenowania.
-Nie. Nie możecie, ponieważ panna Stone pierwszy raz się nie spóźniła na moją lekcję.-odpowiedział nauczyciel, a ja nie słuchając skarg spakowałam książki i ruszyłam do drzwi.
-Idziecie czy nie?-Zapytałam chłopaków

*********************************************************************************Hej, hej hej ! Kolejny rozdział !
Rozdział VIII= 3 KOMENTARZE

piątek, 20 marca 2015

Przeprosiny

Hej.  A więc.. rozdział pojawi się 2 kwietnia, bo będę 1 kwietnia pisać testy próbne i na razie się uczę ;/ Przepraszam jeszcze raz.

niedziela, 15 marca 2015

Informacja

Rozdział dodam za 2-4 dni, ponieważ cały tydzień mam testy, ale mam nadzieję, że znajdę czas na napisanie rozdziału ;)

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział VI

Szybko zmieniłam kierunek, co nie uszło nieuwadze Justina. Ostatni raz spojrzałam za siebie, lecz nie zauważyłam już tam go. Odwróciłam się i zderzyłam się z czymś, a raczej z kimś. Tak, tak. To był Justin.
-Hej-Odpowiedziałam już uśmiechnięta.
-Cześć-Rzekł.
-Do-obra. To pa-a-Powiedziałam mu
-Do zobaczenia na Historii.
-To my mamy razem historie?!-Krzyknęłam, lecz nie usłyszałam już nic.Odwróciłam się na pięcie i wróciłam na lekcje.

                                    ************************************

Dryń-ńńń.

W końcu dzwonek na przerwę! Teraz przerwa obiadowa. Ruszyłam na stołówkę. Po drodze minęłam Ryan'a, Chris'a and Justin'a. Gdy wracałam z obiadem w ręce zderzyłam się z kimś.
-Uważaj jak łazisz kurwa!-Krzyknęłam
-Ta ! Chyba ty! Patrz co zrobiłaś z moją nową bluzką!-Po krótkim czasie spojrzałam na nią. Ta. Wiedziałam. Kolejna wytapirowana i natleniona blondynka z kucykiem Pony na przodzie. Zauważyłam również, że jest zrobiona z drogocennej i ,,nienaturalnej" tkaniny.
-Wiesz... powinnaś się cieszyć. Przynajmniej masz na sobie coś naturalnego, nie jak twa twarz.-Powiedziałam i zauważyłam, że jej oko mruga.- Masz tik? To ze zdenerwowania czy puder spłynął ci do oczu ?-Powiedziałam
-Jeszcze się policzymy !-Krzyknęła na odejście.


                                  ********************************************

Po nieprzyjemnej sytuacji na stołówce oraz po skończonych lekcjach wróciłam do domu.Postanowiłam, że dzisiaj pójdę na wyścigi, a potem na imprezę. Poszłam do pokoju i ubrałam się w to-na wyścigi


a na dyskoteke w to:
Ruszyłam z wybranym zestawem do łazienki. Po skończeniu ruszyłam po moje cudo.

    *******************************

Masakra ile ludu. To było pierwszym o czym pomyślałam, jak byłam na miejscu.W tłumie wyszukałam Max'a-Prowadzący. Podeszłam i zakryłam mu oczy.
-Zgadnij kto.-Powiedziałam
-Kas?-Kas!-Krzyknął

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie miałam weny xD więc nie wiedziałam co napisać.

NOWY ROZDZIAŁ=2KOM

sobota, 28 lutego 2015

Rozdział V

 

-Nic Ci nie jest?-Zapytał po czym mnie przytulił.
-Dziękuję.-Odpowiedziałam.
-Może w zamian dasz się zaprosić na kawę?-Ponownie zapytał
-Tym razem skorzystam.-Uśmiechnęłam się.
Po półgodzinnym marszu byliśmy pod jego domem.
-A więc to tu mieszkasz ...-Mruknęłam do Justina.-Wow.-Powiedziałam, ponieważ zauważyłam ville, w której jedna osoba to za mało.

-Tak, ale nie sam.
-Zapewne z Chrisem i moim ,,ukochanym" braciszkiem? -Dałam nacisk na słowo ,,Ukochanym".
-Taa.-Odpowiedział po czym przepuścił mnie w drzwiach.-Chłopaki jestem!-Krzyknął, gdy nagle usłyszeliśmy huk zamykanych drzwi.Pobiegliśmy szybko do góry. Zauważyłam tam Jasona.
-O nie... znów Ty?-Zapytałam go.
-O nie... znów Ty?- Przedrzeźnił mnie.
-Czego chcesz? -Zapytałam .
-Tylko tego, co jesteś mi winna.-Odpowiedział Jason
-NIC.CI.NIE.JESTEM.WINNA-Oddzielałam słowa.
-Oj, mylisz się.-Powiedział
-BAY^^-Rzekłam
-Jeszcze tu wrócę- Odpowiedział Jason po czym wyskoczył z okna.A ja dopiero teraz zauważyłam jak wszyscy patrzą na mnie.-No co?-Zapytałam z głupkowatym uśmiechem.

                                                     ****************************

Po rozmowie z Chrisem,Ryan'em i Justinem wróciłam do domu. Od razu poszłam spać.
Obudziłam się ok. godziny 6:00, ponieważ mój budzik zadzwonił.Wstałam. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
Poszłam do łazienki się umalować. Wiem, że wyzywający strój, ale mam to w dupie.Po ukończeniu makijażu postanowiłam iść coś zjeść, bo miałam  jeszcze trochę czasu za nim pójdę do szkoły. Zeszłam na dół.Wzięłam jabłko do ręki, ponieważ nie miałam na nic innego ochoty. Wyszłam z domu i ruszyłam do garażu po moje cudeńko. (Jakby ktoś nie wiedział to: Ferrari 360 Modena)
Weszłam do auta, włączyłam radio i pojechałam do szkoły. Gdy wysiadłam z auta czułam na sobie wzrok wszystkich. Weszłam do szkoły od razu zaatakował mnie Chris. Pocałował mnie. Zauważyłam jak wzrok co niektórych dziewczyn mnie zabija.Ja ruszyłam pod swoją sale a Chris pod swoją. Było już 10 min po dzwonku, a ja dopiero weszłam do klasy.
-Stone,znów spóźniona !-Krzyknęła nauczycielka.
-Po raz kolejny Ci to mówię. PIERDOL. SIĘ.-Powiedziałam i ruszyłam do swojej ławki.
-Jak Ty się do mnie odzywasz młoda damo!? W tej chwili do dyrektora.-Powiedziała, a ja jęknęłam.
-Ale on mnie tam nie chcę.-Odpowiedziałam jej.
-Jak to cię nie chcę ? Ale z resztą... nikt cię nie chcę jak masz takie zachowanie.-Rzekła nauczycielka.
-Bo Ty wiesz najlepiej . Nara.-Powiedziałam i wyszłam z sali, a na korytarzu zauważyłam Justina całującego się z jakąś Cheerlederką.Nie powiem... poczułam zazdrość? Nie... Mam Chrisa.

******************************************************************************

Hej! Wróciłam ! Nastąpiła mała zmiana z główną bohaterką. Teraz nie będzie nią Lily Collins tylko Nina Dobrev ♥
A teraz zrobię mały szantażyk
2 kom= Next rozdział.

czwartek, 26 lutego 2015

Przeprosiny

Hej,hej,hej !
Nigdy nie sądziłam, że dobiją moje wypociny do 6 tys !
A więc...chciałam Was serdecznie przeprosić za to, że długo nie dodawałam posta.
Po prostu nie mam zbytnio czasu, ale...
nie odchodzę.
Kolejny post pojawi się w przyszłym tygodniu.
Jeszcze raz przepraszam i dziękuję.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział IV

Zobaczyłam...Jack'a, Will'a, Alex'a i Matt'a.
Rzuciłam się na nich.
-Chłopaki, ale się za wami stęskniłam ! - Powiedziałam
-Kelsey ! Kochana !-Odpowiedzieli a ja podeszłam do Justina i Ryana po czym powiedziałam:
-Will,Jack do mnie !-Wydarłam się na nich. Oni powoli podeszli zasłaniając się rękami.
-Tylko nie w twarz Kas!-Powiedział Will
-Dlaczego nie powiedzieliście mi, że Chris załatwia teraz sprawy z nimi?!-Powiedziałam i pokazałam Ryan'a i Justina
-Kochana... My nie wiedzieliśmy jak ci to powiedzieć...-Odpowiedział Matt
-Dobra, ale mam nadzieję, że jak mnie nie było nikogo na moje miejsce nie było i nie będzie, bo wracam ! Zapomniałabym nie przyprowadzacie do domu żadnych Dziwek oke ? -Powiedziałam
-Chłopaki słyszeliście Kas wraca !!! -Rzucił Alex
-Kelsey nie martw się, nikogo lepszego od Ciebie nie było i nie będzie -Odpowiedział Will po czym wszyscy włącznie z Ryanem i Bogiem sexu  oraz Chris'em się przytuliliśmy. OMB ! Czy ja powiedziałam na Justina Bóg sexu? Cofam ! Mam Chrisa..!

                                                 ************************

Po odejściu wszystkich postanowiłam, że pójdę na spacer. Gdy wychodziłam zauważyłam Jason'a. Tak tego Jasona.  Mojego wroga wraz z innymi ludźmi z jego gangu.
-Witam, witam droga Kas..-Powiedział Jason
-Spierdalaj człowieku. Nie chcę niepotrzebnych kłopotów-Powiedziałam do nich.
-Mamy coś do omówienia. Także albo pójdziesz z nami po dobroci albo nie będzie już tak miło.-Rzekli
-Wole umrzeć niż z tobą iść.-Powiedziałam po czym poczułam jak ktoś (Człowiek Jasona) mnie kopie.
-Nie masz siły żeby mnie sam skopać skurwielu ? -Powiedziałam po czym splunęłam krwią.
-Z chęcią to zrobię.-Powiedział Jason. Kopnął mnie a ja upadłam.
-Ej! Zostawcie ją w spokoju!-Usłyszałam głos Justina.
-A ty kto?-Powiedział Jason
-Jej chłopak.-Rzekł Justin
-Kochana.. to ty nie jesteś już z Chrisem ? -Jason skierował pytanie do mnie.
-Nie...-Powiedziałam. Wiem, że to było kłamstwo, ale musiałam.
-Och, jak mi przykro-Rzekł Jason z udawanym smutkiem
-Spierdalajcie-Powiedział Justin po czym poszli.
-Nic Ci nie jest?-Spytał się chłopak. Następnie przytulił mnie.
-Dziękuję.-Powiedziałam.

                                                    **************************

Następny rozdział za 3-10 dni.
Dziękuję Wam za miłe komentarze.

piątek, 16 stycznia 2015

Zawieszam

Hej, hej, hej. Przychodzę do was z niemiłą wiadomością a mianowicie zawieszam bloga ;( Przynajmniej do 1.02.2015r,ponieważ szkoła, wypadek, przyjaciele itd. więc nie mam czasu by pisać.
DO 1.02.2015 MIŚKI !

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział III

                                                                               ******

...A tam zauważyłam... Ryana,Justina i..ii.. Chrisa !
-Chris- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka
-Kas ?-Spytał nie dowierzając
-No, a kto inny ?-spytałam po czym uśmiechnęłam się.Spojrzałam w prawo a tam napotkałam zdezorientowane miny Justina i Ryana
-Kas ! Boże, jak się cieszę, że cię widzę !-Krzyknął Chris
-Gdzie ty mi uciekłeś wtedy?! Wiesz, że ja po nocach płakałam i czekałam na ciebie !-Krzyknęłam
-No, wiesz... Em.. teraz załatwiam biznes z Justinem i Ryanem-Odpowiedział
-The Kings wiedzą ?! Zamorduję ich, że mi nie powiedzieli!-Krzyknęłam oburzona
-Ey, no weź. Ja jeszcze chcę zobaczyć buźkę Jackoba i Willa!-Krzyknął ze śmiechem
-Zaraz, zaraz... Kelsey! Jacy The Kings i co za biznes ?!-Krzyknął Ryan. Ah, tak. Kompletnie zapomniałam o ich obecności.

                                                                             *******

Usiedliśmy przy stole, a ja zaczęłam opowiadać Justin'owi i Ryan'owi o moim ,,biznesie"
-No wiesz..Ryan...Jak cię nie było.. to,t-too ja mieszkałam w domu dziecka z początku.Później wzięli mnie Vanessa i Damien.No... oni mnie wykorzystywali. Nic sobie z tego nie robiłam,lecz pewnego dnia Damien przesadził!
Pewnej mroźnej nocy 15-latka siedziała sobie w wygodnym fotelu. Jej zadowolenie nie trwało za długo, ponieważ po upływie niecałych 10 minut Kelsey usłyszała huk. Przeraziła się. Poszła do kuchni a tam zauważyła zalanych w trupa Vanessę i Damiena. Mężczyzna krzyknął w stronę brunetki niezrozumiałe słowa, lecz kobieta uderzyła dziewczynkę. Damien po chwili zaczął się śmiać. Wziął nóż do ręki z zrobił duże rozcięcie na brzuchy Kas.Po chwili dodał:
-Suko, wracaj do burdelu zarobić a nie teraz leżysz i tyjesz !.-15-latka wybiegła z domu.Po upływie 1 godziny usiadła na krawężniku.Nagle podjechał do niej samochód.Wysiedli z niego 4 mężczyźni w wieku 16-22 lat. Na środku nich stał nieziemsko przystojny 17-latek.
No,i tak to się zaczęło.Potem poznałam Chrisa, który też był w ich gangu.Spodobał mi się. Po upływie 2 tygodni byliśmy już parą, a ja mogłam się cieszyć tym, że byłam już oficjalną członkinią ich gangu, ale jak to w bajkach bez happy end'u coś się spierdoliło.Chris wyjechał a ja płakałam dniami i nocami.Ćpałam, piłam,paliłam,choć do dziś to robię,-Zakończyłam mój monolog.
-Boże...Kas ja Cię strasznie przepraszam ! Kocham Cię ! -Powiedział Ryan
-Kelsey.. ja nie wiedziałem, że aż tak to przeżywasz.Przepraszam skarbie.-Rzekł Chris.
-Kocham Cię . -Powiedziałam
-Ja też, ja też Cię Kocham .-Odpowiedział Chris. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie.
-Eh, wiedźcie, że my tu też Jesteśmy!-Krzyknął Justin
-A co zazdrosny ?-Powiedziałam z uśmiechem.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.-Odpowiedział z chytrym uśmiechem Justin.Nagle usłyszeliśmy huk dochodzący z garażu.Ostrożnie i cicho poszliśmy a tam co zobaczyliśmy zwaliło mnie z nóg...

                                                           ******************************

Hej, hej, hej ;) A więc NOWY ROZDZIAŁ !
Wiem, wiem, że krótki, ale nie miałam pomysłów ;)
Następny rozdział za 3-7 dni
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ !

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział II

Po spotkaniu mego brata i jego kumpli postanowiłam się położyć. Po 15 minutach bezczynnego gapienia się w sufit ubrałam się. Poszłam na dół i zjadłam kolację. Po ostatnim tego dnia posiłku postanowiłam iść spać. Wchodząc po schodach potknęłam się i upadłam na dupę. Pozbierałam swoje manatki i poszłam się położyć. Od razu zmorzył mnie sen.

                                                                *************

Jest 6:30. Słyszę swój budzik, lecz nie mam najmniejszego zamiaru się ruszyć.Po 3 minutach stwierdziłam, że muszę wstać, ponieważ dzisiaj muszę iść się zapisać do szkoły. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
Zabrałam wszystko i poszłam pod prysznic. Po 15 minutach spokoju wyszłam z łazienki w pełni już żywa. Zeszłam na dół chwyciłam jabłko i usiadłam przed TV. Tak się zasiedziałam przy moim ulubionym serialu, że nie zauważyłam a była już 7:30. Postanowiłam już iść.
Podłączyłam słuchawki do telefonu i je założyłam włączając moją ulubioną melodię-Madison Beer ,,Melodies" (Tak na serio polecam*).Po niespełna 20 minutach byłam już przy szkole.
Idąc korytarzem słyszałam różne uwagi typu: (Od chłopaków)
-Cholera..ale ona gorąca!
-Nowa, najładniejsza i najseksowniejsza laska w szkole! itd.
Od dziewczyn:
-Ty, to ta nowa?,
-Już ja jej pokaże !
Postanowiłam je ignorować. Zauważyłam grupkę kolegów mojego brata i jego stojącego na czele obserwujących mnie.Pokazałam im tylko środkowy palec i podeszłam do sekretariatu.Zauważyłam mile wyglądającą panią. Postanowiłam powiedzieć jej:
-Przepraszam. Jestem tu nowa i chciałabym się zapisać. Nazywam się Kelsey Anne Stone.
-Ah, tak, już, już. Proszę tu jest twój rozkład zajęć.-Wręczyła mi papierek.
-Dziękuje,do widzenia.-Powiedziałam po czym ruszyłam ku klasie, ponieważ usłyszałam dzwonek.

 ********

-Dobry.-Rzuciłam wchodząc do klasy a wszystkie pary oczy zwróciły się ku mnie.
-Młoda damo ! Nie ,,Dobry" tylko ,,Dzień Dobry" .-Powiedziała a ja zauważyłam, że jestem w tej samej klasie co Ryan i jego koledzy.Jej, ale się cieszę ! Czujecie ten sarkazm? -_-
-Dobra, Dzieeeeń doobryyy kobieto.-Rzuciłam specjalnie przedłużając samogłoski.
-Nie żadna kobieto, tylko proszę pani! Nie ukarzę cię dzisiaj, bo to twój pierwszy raz, ale na następny raz pamiętaj.-Odpowiedziała a ja usiadłam na końcu sali.
-Młoda damo wstań i przedstaw się. Opowiedz co lubisz robić w wolnym czasie itd.-Powiedziała wiedźma (pani).Pierwszy dzień a już jej nie lubię.
-Mam na imię Kelsey a przyjaciele mówią na mnie Kas. A co lubię robić w wolnym czasie to moja sprawa a nie jakiś popierdolonych uczniów a w szczególności najbardziej wkurwiającej nauczycielki.Wie pani co? Pierwszy dzień a już pani nie lubię.-Odpowiedziałam i spojrzałam ukradkiem na Ryana i zauważyłam w jego oczach:ból i zaskoczenie.
-Młoda damo! Tym razem marsz do dyrektora !-Rzuciła zła nauczycielka.
-Już biegnę proszę pani ! Tylko żeby pani się tu na miejscu nie zesrała przypadkiem!-Powiedziałam na odchodzenie. Gdy weszłam do dyrektora zauważyłam w jego fotelu znajomo wyglądającego chłopaka.Skąd ja go znam? Ah tak ! To jeden z kumpli Ryana! Spojrzałam na niego a w jego pięknych brązowych oczach zauważyłam zdziwienie.
-Co panienka tu robi?-Zapytał dyrektor
-Dziwka mnie tu pokierowała.-Odpowiedziałam z jadem.
-Panno ! Nie takim tonem i słowami ! Kto Cię tu pokierował? Pani Smole?-Powiedział
-Oh, widzi pan! Oboje uważamy ją za dziwkę !-Powiedziałam z szatańskim uśmiechem
-Ugh! Nic tym razem pani nie zrobię. Tylko tym razem-rzucił
-Dziękuję , uratował tym mi pan życie !-Rzuciłam na odchodzenie.Słyszałam za sobą kroki odwróciłam się i zauważyłam tego chłopaka co siedział u dyrektora.
-Czego?!-Warknęłam na chłopaka
-Ej, nie zapędzaj się kochanie.Nic od ciebie w tym sensie nie chcę.-Powiedział śmiesznie ruszając brwiami.
-Ok.-Powiedziałam tym samym tonem co wcześniej
-Jestem Justin.-Rzekł
-A ja Kelsey co pewnie wiesz, ponieważ poznałeś mnie wcześniej.-Powiedziałam oschle
-Dasz się zaprosić na kawę do mnie do domu?-Powiedział z flirciarskim uśmiechem
-Nie.-odpowiedziałam po czym ruszyłam ku wyjściu ze szkoły.

                                                                 ***********

-Nareszcie w domu!-Krzyknęłam, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam a tam zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała mianowicie zauważyłam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej, hej ! NIESPODZIANKA ! Rozdziału nie dodałam 3 dni później tylko 1 dzień !
Podejrzewacie  co Kas zauważyła za drzwiami ?
Pojawił się Justin !
Dziękuję Ho Ney, za to, że jako pierwsza dodała komentarz ! (Nie licząc spisów FF xD)
Rozdział dedykowany jej :)

środa, 31 grudnia 2014

Rozdział I

                        ~Kelsey POV~
Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem ? Nie? Oto tu masz mnie jako przykład. Moi rodzice zmarli, gdy miałam 4 miesiące. Mam również brata, z którym nie utrzymuję kontaktów. Dla mnie on nie istnieję. Po wypadku moich rodziców pod swoje skrzydła wzięli mnie Vanessa i Damien- moi rodzice chrzestni. Niestety... sytuacja się powtórzyła.

Pewnego słonecznego dnia Kelsey siedziała sobie wygodnie na kanapie oglądając TV i czekając na wujostwo. Po paru minutach usłyszała dzwonek, lecz jako małą dziewczynkę uczono ją nie otwierać nieznajomym. Przełamała się i otworzyła a to co tam zauważyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Zauważyła... policjantów! Wystraszyła się. Jeden z nich podszedł do niej i po prostu ją przytulił. Ona zachichotała, ponieważ nie była jeszcze taka duża by zrozumieć. Drugi z nich natomiast szepnął małej na ucho:
-Przykro mi... twoi rodzice chrzestni nie żyją.-Dziewczynka po raz kolejny zachichotała, lecz po kilku minutach zrozumiała powagę sytuacji. 
Po tym dniu Kelsey została wysłana do domu dziecka. Zmieniła się i to bardzo. Z kolorowych ubrań dziewczynki zostały tylko czarne lub szare ciuchy oraz dodatki (buty, itd.).

 Dzisiaj wszystko miało się zmienić, ponieważ kończyłam swoje 18 urodziny.
Równo z budzikiem wleciała do mojego pokoju Sel i pani Smith .Zaczęły śpiewać sto lat, lecz ja pozostałam z grobową miną po czym rzuciłam oschle:
-Wyprowadzam się.-Miny pani Smith nie mogłam określić. Z radosnej zmieniła się w zdziwioną.
-Jak to? Dokąd? -spytała wyprzedzając pytanie mr.Smith- Selena.
-Do Los Angeles.-rzuciłam pakując ciuchy.
-Przecież ty nie masz pieniędzy!-wykrzyknęła pani Smith
-I tu się milisz człowieku. Mam i to całkiem sporą sumkę.-powiedziałam pakując ostatnią bluzkę.

-Pamiętaj o nas !-rzuciła na pożegnanie Selena.
-Ta na pewno.-powiedziałam po czym wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki.
-Dokąd panienkę zawieść ? -Spytał miły pan taksówkarz.
-Lotnisko Los Malos*.-powiedziałam osuchle.
-Dobrze, proszę zapiąć pasy.-rzekł tym samym tonem co ja.


-Dzień dobry, Chciałabym zamówić bilet do Los Angeles. -powiedziałam przesłodzonym głosem.
-Oczywiście należy się 1299,33zł-rzekła ekspedientka**
Rzuciłam jej pieniądze i usiadłam na krzesełku. Po 15 minutach usłyszałam głos z głośników:
-Pasażerowie lotu 398 do Los Angeles proszeni o niezwłoczne zgłoszenie się.-Przemówił głos.
Szybko chwyciłam bagaże i ruszyłam ku ,,nowemu życiu".

~5 hours later~
-Prosimy zapiąć pasy. Lądujemy. Samolot linii lotniczych ,,Lot" dziękuję i zaprasza ponownie.Do widzenia.-Rzekła stewardessa.
Po ok. 15 min wylądowaliśmy a ja w pośpiechu wyszłam z samolotu i poszłam po bagaże. Wzięłam je i ruszyłam ku mojemu nowemu domowi.Przy ulicy szybko zamówiłam taksówkę i ruszyliśmy.Włożyłam słuchawki na uszy. Po niespełna 25 minutach zostałam lekko szurnięta.
-Ana zostaw mnie ty mała suko !-ryknęłam trochę za głośno.
-Przepraszam panią, ale jesteśmy już na miejscu.-rzekł starszy pan a ja poczułam palący żar na policzkach.
-Przepraszam pana za moje słownictwo. Ile się należy?
-Jest tu pani pierwszy raz ?
-Tak.-odpowiedziałam nie pewna moich słów.
-To zrobię wyjątek i nic nie wezmę. -Uśmiechnął się miło staruszek.
-Dziękuję panu bardzo .-rzekłam po czym opuściłam taksówkę, mrucząc pod nosem :
-Czas zacząć nowe życie. MOJE nowe życie.
Weszłam do budynku i zaniemówiłam. Nigdy nie miałam takich luksusów .

Po 3 godzinach układania rzeczy, postanowiłam trochę zwiedzić okolicę-biegając,
Ubrałam szybko strój do biegania:


I wyszłam z domu przy okazji go zamykając. Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam przed siebie.

Zmęczona opadłam na ławkę i patrzyłam na ludzi uśmiechających się i cieszących. Po chwili zauważyłam grupkę chłopaków śmiejących się . A wśród nich...Ryana. Tak RYANA! Mojego brata,
Postanowiłam podejść do nich. Ruszyłam przed siebie i stanęłam na przeciw nich uśmiechając się szyderczo.
-No proszę kogo my tu mamy Ryan Stone we własnej osobie !-rzuciłam posyłając mojemu bratu mordercze spojrzenie. A ten odpowiedział mi:
-Kto ty jesteś?
-Oh, nie pamiętasz mnie?-rzuciłam
-Nie.-Odpowiedział
-To przedstawię Ci się. Nazywam się Kelsey Anne Stone.-rzekłam a jego oczy wyskoczyły na wierzch.
-Ke..kel..kelsey? -Rzekł patrząc na mnie a w jego oczach zauważyłam łzy.
-We własnej osobie BRACIE.-powiedziałam po czym zauważyłam jak jego koledzy patrzą na mnie zaskoczeni.-Oh, Ryan nie mówiłeś im nigdy o mnie?-rzuciłam z pogardą.
-Kelsey... j-aa...ja myślałem, żee t-tyy nie żyjesz-odpowiedział
-Oh to się myliłeś. Jestem tu cała i zdrowa.-rzekłam
-A co z Vanessą i Damienem ?
-Nie żyją.-Powiedziałam po czym dodałam:- Ty nic nie wiesz, bo opuściłeś mnie, gdy rodzice umarli, lecz teraz jestem. Jestem i mam zamiar zamienić twoje życie w piekło!-Rzekłam po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Słyszałam jak jeden z nich mówi Ryan'owi
-Ryan nie mówiłeś, że masz siostrę, Cholera..ona jest strasznie gorąca!-Powiedział a ja odwróciłam się i zauważyłam na jego twarzy obrzydliwy (Tak na prawdę seksowny) uśmiech. Pokazałam im tyko środkowy palec i poszłam przed siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Nazwa lotniska wymyślona przez mnie
**Nie wiem, kto obsługuję na lotnisku xD

Hej, hej, hej ! Postanowiłam przyjść do was jeszcze z rozdziałem przed nowym rokiem !
A więc jest 23.35 i życzę Wam na zbliżający się dużymi krokami 2015r. dużo zdrowia, szczęścia, miłości oraz pogody ducha ! 
Rozdział pojawi się za ok.3-7 dni :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=DAJESZ MOTYWACJĘ

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Prolog

Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem?
Nie?
 Oto tu masz ją jako przykład (Przynajmniej ona tak twierdzi).
Jej rodzice zmarli, gdy ona miała zaledwie 4 miesiące. Miała również brata.
Ale co z nim ? Ona tego nie wie.
Postanowiła się przeprowadzić do Los Angeles.
Tam pozna tajemniczego blondyna oraz swego brata.
Zapozna się z tajemniczym chłopakiem bliżej, lecz pewnego dnia wszystko się sypie.
Ona dostaje tajemnicze telefony i sms'y z groźbami.
Blondyn postanawia jej pomóc.
Co z tego wyniknie?
Przyjaźń czy miłość?
A może nienawiść ?
TEGO DOWIESZ SIĘ CZYTAJĄC MY LIFE !

niedziela, 28 grudnia 2014

Bohaterowie



Kelsey Anne Stone-"Kas"-


Justin Bieber-"Jus"


Vanessa McCourtney-"Van"


Selena Gomez-"Sel"


Christian Beadles-"Chris"


Ryan Stone - "Ry"


Jackob Mall-Jack 


Matheo Aries-Matt


William Hutherson-Will


Alexander Olex- Alex


Jason McCann


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy pojawi się ktoś nowy dodam go do bohaterów :)






Hej

Hej, chciałam wam powiedzieć, że ta historia mi nie odpowiada ;/ Usunę dotychczasowe rozdziały i notatki i zacznę nową historie :) Rozdziały będą bardzooo długie :)