sobota, 28 lutego 2015

Rozdział V

 

-Nic Ci nie jest?-Zapytał po czym mnie przytulił.
-Dziękuję.-Odpowiedziałam.
-Może w zamian dasz się zaprosić na kawę?-Ponownie zapytał
-Tym razem skorzystam.-Uśmiechnęłam się.
Po półgodzinnym marszu byliśmy pod jego domem.
-A więc to tu mieszkasz ...-Mruknęłam do Justina.-Wow.-Powiedziałam, ponieważ zauważyłam ville, w której jedna osoba to za mało.

-Tak, ale nie sam.
-Zapewne z Chrisem i moim ,,ukochanym" braciszkiem? -Dałam nacisk na słowo ,,Ukochanym".
-Taa.-Odpowiedział po czym przepuścił mnie w drzwiach.-Chłopaki jestem!-Krzyknął, gdy nagle usłyszeliśmy huk zamykanych drzwi.Pobiegliśmy szybko do góry. Zauważyłam tam Jasona.
-O nie... znów Ty?-Zapytałam go.
-O nie... znów Ty?- Przedrzeźnił mnie.
-Czego chcesz? -Zapytałam .
-Tylko tego, co jesteś mi winna.-Odpowiedział Jason
-NIC.CI.NIE.JESTEM.WINNA-Oddzielałam słowa.
-Oj, mylisz się.-Powiedział
-BAY^^-Rzekłam
-Jeszcze tu wrócę- Odpowiedział Jason po czym wyskoczył z okna.A ja dopiero teraz zauważyłam jak wszyscy patrzą na mnie.-No co?-Zapytałam z głupkowatym uśmiechem.

                                                     ****************************

Po rozmowie z Chrisem,Ryan'em i Justinem wróciłam do domu. Od razu poszłam spać.
Obudziłam się ok. godziny 6:00, ponieważ mój budzik zadzwonił.Wstałam. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
Poszłam do łazienki się umalować. Wiem, że wyzywający strój, ale mam to w dupie.Po ukończeniu makijażu postanowiłam iść coś zjeść, bo miałam  jeszcze trochę czasu za nim pójdę do szkoły. Zeszłam na dół.Wzięłam jabłko do ręki, ponieważ nie miałam na nic innego ochoty. Wyszłam z domu i ruszyłam do garażu po moje cudeńko. (Jakby ktoś nie wiedział to: Ferrari 360 Modena)
Weszłam do auta, włączyłam radio i pojechałam do szkoły. Gdy wysiadłam z auta czułam na sobie wzrok wszystkich. Weszłam do szkoły od razu zaatakował mnie Chris. Pocałował mnie. Zauważyłam jak wzrok co niektórych dziewczyn mnie zabija.Ja ruszyłam pod swoją sale a Chris pod swoją. Było już 10 min po dzwonku, a ja dopiero weszłam do klasy.
-Stone,znów spóźniona !-Krzyknęła nauczycielka.
-Po raz kolejny Ci to mówię. PIERDOL. SIĘ.-Powiedziałam i ruszyłam do swojej ławki.
-Jak Ty się do mnie odzywasz młoda damo!? W tej chwili do dyrektora.-Powiedziała, a ja jęknęłam.
-Ale on mnie tam nie chcę.-Odpowiedziałam jej.
-Jak to cię nie chcę ? Ale z resztą... nikt cię nie chcę jak masz takie zachowanie.-Rzekła nauczycielka.
-Bo Ty wiesz najlepiej . Nara.-Powiedziałam i wyszłam z sali, a na korytarzu zauważyłam Justina całującego się z jakąś Cheerlederką.Nie powiem... poczułam zazdrość? Nie... Mam Chrisa.

******************************************************************************

Hej! Wróciłam ! Nastąpiła mała zmiana z główną bohaterką. Teraz nie będzie nią Lily Collins tylko Nina Dobrev ♥
A teraz zrobię mały szantażyk
2 kom= Next rozdział.

czwartek, 26 lutego 2015

Przeprosiny

Hej,hej,hej !
Nigdy nie sądziłam, że dobiją moje wypociny do 6 tys !
A więc...chciałam Was serdecznie przeprosić za to, że długo nie dodawałam posta.
Po prostu nie mam zbytnio czasu, ale...
nie odchodzę.
Kolejny post pojawi się w przyszłym tygodniu.
Jeszcze raz przepraszam i dziękuję.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział IV

Zobaczyłam...Jack'a, Will'a, Alex'a i Matt'a.
Rzuciłam się na nich.
-Chłopaki, ale się za wami stęskniłam ! - Powiedziałam
-Kelsey ! Kochana !-Odpowiedzieli a ja podeszłam do Justina i Ryana po czym powiedziałam:
-Will,Jack do mnie !-Wydarłam się na nich. Oni powoli podeszli zasłaniając się rękami.
-Tylko nie w twarz Kas!-Powiedział Will
-Dlaczego nie powiedzieliście mi, że Chris załatwia teraz sprawy z nimi?!-Powiedziałam i pokazałam Ryan'a i Justina
-Kochana... My nie wiedzieliśmy jak ci to powiedzieć...-Odpowiedział Matt
-Dobra, ale mam nadzieję, że jak mnie nie było nikogo na moje miejsce nie było i nie będzie, bo wracam ! Zapomniałabym nie przyprowadzacie do domu żadnych Dziwek oke ? -Powiedziałam
-Chłopaki słyszeliście Kas wraca !!! -Rzucił Alex
-Kelsey nie martw się, nikogo lepszego od Ciebie nie było i nie będzie -Odpowiedział Will po czym wszyscy włącznie z Ryanem i Bogiem sexu  oraz Chris'em się przytuliliśmy. OMB ! Czy ja powiedziałam na Justina Bóg sexu? Cofam ! Mam Chrisa..!

                                                 ************************

Po odejściu wszystkich postanowiłam, że pójdę na spacer. Gdy wychodziłam zauważyłam Jason'a. Tak tego Jasona.  Mojego wroga wraz z innymi ludźmi z jego gangu.
-Witam, witam droga Kas..-Powiedział Jason
-Spierdalaj człowieku. Nie chcę niepotrzebnych kłopotów-Powiedziałam do nich.
-Mamy coś do omówienia. Także albo pójdziesz z nami po dobroci albo nie będzie już tak miło.-Rzekli
-Wole umrzeć niż z tobą iść.-Powiedziałam po czym poczułam jak ktoś (Człowiek Jasona) mnie kopie.
-Nie masz siły żeby mnie sam skopać skurwielu ? -Powiedziałam po czym splunęłam krwią.
-Z chęcią to zrobię.-Powiedział Jason. Kopnął mnie a ja upadłam.
-Ej! Zostawcie ją w spokoju!-Usłyszałam głos Justina.
-A ty kto?-Powiedział Jason
-Jej chłopak.-Rzekł Justin
-Kochana.. to ty nie jesteś już z Chrisem ? -Jason skierował pytanie do mnie.
-Nie...-Powiedziałam. Wiem, że to było kłamstwo, ale musiałam.
-Och, jak mi przykro-Rzekł Jason z udawanym smutkiem
-Spierdalajcie-Powiedział Justin po czym poszli.
-Nic Ci nie jest?-Spytał się chłopak. Następnie przytulił mnie.
-Dziękuję.-Powiedziałam.

                                                    **************************

Następny rozdział za 3-10 dni.
Dziękuję Wam za miłe komentarze.

piątek, 16 stycznia 2015

Zawieszam

Hej, hej, hej. Przychodzę do was z niemiłą wiadomością a mianowicie zawieszam bloga ;( Przynajmniej do 1.02.2015r,ponieważ szkoła, wypadek, przyjaciele itd. więc nie mam czasu by pisać.
DO 1.02.2015 MIŚKI !

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział III

                                                                               ******

...A tam zauważyłam... Ryana,Justina i..ii.. Chrisa !
-Chris- krzyknęłam i przytuliłam chłopaka
-Kas ?-Spytał nie dowierzając
-No, a kto inny ?-spytałam po czym uśmiechnęłam się.Spojrzałam w prawo a tam napotkałam zdezorientowane miny Justina i Ryana
-Kas ! Boże, jak się cieszę, że cię widzę !-Krzyknął Chris
-Gdzie ty mi uciekłeś wtedy?! Wiesz, że ja po nocach płakałam i czekałam na ciebie !-Krzyknęłam
-No, wiesz... Em.. teraz załatwiam biznes z Justinem i Ryanem-Odpowiedział
-The Kings wiedzą ?! Zamorduję ich, że mi nie powiedzieli!-Krzyknęłam oburzona
-Ey, no weź. Ja jeszcze chcę zobaczyć buźkę Jackoba i Willa!-Krzyknął ze śmiechem
-Zaraz, zaraz... Kelsey! Jacy The Kings i co za biznes ?!-Krzyknął Ryan. Ah, tak. Kompletnie zapomniałam o ich obecności.

                                                                             *******

Usiedliśmy przy stole, a ja zaczęłam opowiadać Justin'owi i Ryan'owi o moim ,,biznesie"
-No wiesz..Ryan...Jak cię nie było.. to,t-too ja mieszkałam w domu dziecka z początku.Później wzięli mnie Vanessa i Damien.No... oni mnie wykorzystywali. Nic sobie z tego nie robiłam,lecz pewnego dnia Damien przesadził!
Pewnej mroźnej nocy 15-latka siedziała sobie w wygodnym fotelu. Jej zadowolenie nie trwało za długo, ponieważ po upływie niecałych 10 minut Kelsey usłyszała huk. Przeraziła się. Poszła do kuchni a tam zauważyła zalanych w trupa Vanessę i Damiena. Mężczyzna krzyknął w stronę brunetki niezrozumiałe słowa, lecz kobieta uderzyła dziewczynkę. Damien po chwili zaczął się śmiać. Wziął nóż do ręki z zrobił duże rozcięcie na brzuchy Kas.Po chwili dodał:
-Suko, wracaj do burdelu zarobić a nie teraz leżysz i tyjesz !.-15-latka wybiegła z domu.Po upływie 1 godziny usiadła na krawężniku.Nagle podjechał do niej samochód.Wysiedli z niego 4 mężczyźni w wieku 16-22 lat. Na środku nich stał nieziemsko przystojny 17-latek.
No,i tak to się zaczęło.Potem poznałam Chrisa, który też był w ich gangu.Spodobał mi się. Po upływie 2 tygodni byliśmy już parą, a ja mogłam się cieszyć tym, że byłam już oficjalną członkinią ich gangu, ale jak to w bajkach bez happy end'u coś się spierdoliło.Chris wyjechał a ja płakałam dniami i nocami.Ćpałam, piłam,paliłam,choć do dziś to robię,-Zakończyłam mój monolog.
-Boże...Kas ja Cię strasznie przepraszam ! Kocham Cię ! -Powiedział Ryan
-Kelsey.. ja nie wiedziałem, że aż tak to przeżywasz.Przepraszam skarbie.-Rzekł Chris.
-Kocham Cię . -Powiedziałam
-Ja też, ja też Cię Kocham .-Odpowiedział Chris. Nagle usłyszeliśmy chrząknięcie.
-Eh, wiedźcie, że my tu też Jesteśmy!-Krzyknął Justin
-A co zazdrosny ?-Powiedziałam z uśmiechem.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.-Odpowiedział z chytrym uśmiechem Justin.Nagle usłyszeliśmy huk dochodzący z garażu.Ostrożnie i cicho poszliśmy a tam co zobaczyliśmy zwaliło mnie z nóg...

                                                           ******************************

Hej, hej, hej ;) A więc NOWY ROZDZIAŁ !
Wiem, wiem, że krótki, ale nie miałam pomysłów ;)
Następny rozdział za 3-7 dni
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ !

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział II

Po spotkaniu mego brata i jego kumpli postanowiłam się położyć. Po 15 minutach bezczynnego gapienia się w sufit ubrałam się. Poszłam na dół i zjadłam kolację. Po ostatnim tego dnia posiłku postanowiłam iść spać. Wchodząc po schodach potknęłam się i upadłam na dupę. Pozbierałam swoje manatki i poszłam się położyć. Od razu zmorzył mnie sen.

                                                                *************

Jest 6:30. Słyszę swój budzik, lecz nie mam najmniejszego zamiaru się ruszyć.Po 3 minutach stwierdziłam, że muszę wstać, ponieważ dzisiaj muszę iść się zapisać do szkoły. Podeszłam do garderoby i wyciągnęłam ten zestaw:
Zabrałam wszystko i poszłam pod prysznic. Po 15 minutach spokoju wyszłam z łazienki w pełni już żywa. Zeszłam na dół chwyciłam jabłko i usiadłam przed TV. Tak się zasiedziałam przy moim ulubionym serialu, że nie zauważyłam a była już 7:30. Postanowiłam już iść.
Podłączyłam słuchawki do telefonu i je założyłam włączając moją ulubioną melodię-Madison Beer ,,Melodies" (Tak na serio polecam*).Po niespełna 20 minutach byłam już przy szkole.
Idąc korytarzem słyszałam różne uwagi typu: (Od chłopaków)
-Cholera..ale ona gorąca!
-Nowa, najładniejsza i najseksowniejsza laska w szkole! itd.
Od dziewczyn:
-Ty, to ta nowa?,
-Już ja jej pokaże !
Postanowiłam je ignorować. Zauważyłam grupkę kolegów mojego brata i jego stojącego na czele obserwujących mnie.Pokazałam im tylko środkowy palec i podeszłam do sekretariatu.Zauważyłam mile wyglądającą panią. Postanowiłam powiedzieć jej:
-Przepraszam. Jestem tu nowa i chciałabym się zapisać. Nazywam się Kelsey Anne Stone.
-Ah, tak, już, już. Proszę tu jest twój rozkład zajęć.-Wręczyła mi papierek.
-Dziękuje,do widzenia.-Powiedziałam po czym ruszyłam ku klasie, ponieważ usłyszałam dzwonek.

 ********

-Dobry.-Rzuciłam wchodząc do klasy a wszystkie pary oczy zwróciły się ku mnie.
-Młoda damo ! Nie ,,Dobry" tylko ,,Dzień Dobry" .-Powiedziała a ja zauważyłam, że jestem w tej samej klasie co Ryan i jego koledzy.Jej, ale się cieszę ! Czujecie ten sarkazm? -_-
-Dobra, Dzieeeeń doobryyy kobieto.-Rzuciłam specjalnie przedłużając samogłoski.
-Nie żadna kobieto, tylko proszę pani! Nie ukarzę cię dzisiaj, bo to twój pierwszy raz, ale na następny raz pamiętaj.-Odpowiedziała a ja usiadłam na końcu sali.
-Młoda damo wstań i przedstaw się. Opowiedz co lubisz robić w wolnym czasie itd.-Powiedziała wiedźma (pani).Pierwszy dzień a już jej nie lubię.
-Mam na imię Kelsey a przyjaciele mówią na mnie Kas. A co lubię robić w wolnym czasie to moja sprawa a nie jakiś popierdolonych uczniów a w szczególności najbardziej wkurwiającej nauczycielki.Wie pani co? Pierwszy dzień a już pani nie lubię.-Odpowiedziałam i spojrzałam ukradkiem na Ryana i zauważyłam w jego oczach:ból i zaskoczenie.
-Młoda damo! Tym razem marsz do dyrektora !-Rzuciła zła nauczycielka.
-Już biegnę proszę pani ! Tylko żeby pani się tu na miejscu nie zesrała przypadkiem!-Powiedziałam na odchodzenie. Gdy weszłam do dyrektora zauważyłam w jego fotelu znajomo wyglądającego chłopaka.Skąd ja go znam? Ah tak ! To jeden z kumpli Ryana! Spojrzałam na niego a w jego pięknych brązowych oczach zauważyłam zdziwienie.
-Co panienka tu robi?-Zapytał dyrektor
-Dziwka mnie tu pokierowała.-Odpowiedziałam z jadem.
-Panno ! Nie takim tonem i słowami ! Kto Cię tu pokierował? Pani Smole?-Powiedział
-Oh, widzi pan! Oboje uważamy ją za dziwkę !-Powiedziałam z szatańskim uśmiechem
-Ugh! Nic tym razem pani nie zrobię. Tylko tym razem-rzucił
-Dziękuję , uratował tym mi pan życie !-Rzuciłam na odchodzenie.Słyszałam za sobą kroki odwróciłam się i zauważyłam tego chłopaka co siedział u dyrektora.
-Czego?!-Warknęłam na chłopaka
-Ej, nie zapędzaj się kochanie.Nic od ciebie w tym sensie nie chcę.-Powiedział śmiesznie ruszając brwiami.
-Ok.-Powiedziałam tym samym tonem co wcześniej
-Jestem Justin.-Rzekł
-A ja Kelsey co pewnie wiesz, ponieważ poznałeś mnie wcześniej.-Powiedziałam oschle
-Dasz się zaprosić na kawę do mnie do domu?-Powiedział z flirciarskim uśmiechem
-Nie.-odpowiedziałam po czym ruszyłam ku wyjściu ze szkoły.

                                                                 ***********

-Nareszcie w domu!-Krzyknęłam, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam a tam zobaczyłam coś czego nigdy bym się nie spodziewała mianowicie zauważyłam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej, hej ! NIESPODZIANKA ! Rozdziału nie dodałam 3 dni później tylko 1 dzień !
Podejrzewacie  co Kas zauważyła za drzwiami ?
Pojawił się Justin !
Dziękuję Ho Ney, za to, że jako pierwsza dodała komentarz ! (Nie licząc spisów FF xD)
Rozdział dedykowany jej :)

środa, 31 grudnia 2014

Rozdział I

                        ~Kelsey POV~
Zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy być odmieńcem ? Nie? Oto tu masz mnie jako przykład. Moi rodzice zmarli, gdy miałam 4 miesiące. Mam również brata, z którym nie utrzymuję kontaktów. Dla mnie on nie istnieję. Po wypadku moich rodziców pod swoje skrzydła wzięli mnie Vanessa i Damien- moi rodzice chrzestni. Niestety... sytuacja się powtórzyła.

Pewnego słonecznego dnia Kelsey siedziała sobie wygodnie na kanapie oglądając TV i czekając na wujostwo. Po paru minutach usłyszała dzwonek, lecz jako małą dziewczynkę uczono ją nie otwierać nieznajomym. Przełamała się i otworzyła a to co tam zauważyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Zauważyła... policjantów! Wystraszyła się. Jeden z nich podszedł do niej i po prostu ją przytulił. Ona zachichotała, ponieważ nie była jeszcze taka duża by zrozumieć. Drugi z nich natomiast szepnął małej na ucho:
-Przykro mi... twoi rodzice chrzestni nie żyją.-Dziewczynka po raz kolejny zachichotała, lecz po kilku minutach zrozumiała powagę sytuacji. 
Po tym dniu Kelsey została wysłana do domu dziecka. Zmieniła się i to bardzo. Z kolorowych ubrań dziewczynki zostały tylko czarne lub szare ciuchy oraz dodatki (buty, itd.).

 Dzisiaj wszystko miało się zmienić, ponieważ kończyłam swoje 18 urodziny.
Równo z budzikiem wleciała do mojego pokoju Sel i pani Smith .Zaczęły śpiewać sto lat, lecz ja pozostałam z grobową miną po czym rzuciłam oschle:
-Wyprowadzam się.-Miny pani Smith nie mogłam określić. Z radosnej zmieniła się w zdziwioną.
-Jak to? Dokąd? -spytała wyprzedzając pytanie mr.Smith- Selena.
-Do Los Angeles.-rzuciłam pakując ciuchy.
-Przecież ty nie masz pieniędzy!-wykrzyknęła pani Smith
-I tu się milisz człowieku. Mam i to całkiem sporą sumkę.-powiedziałam pakując ostatnią bluzkę.

-Pamiętaj o nas !-rzuciła na pożegnanie Selena.
-Ta na pewno.-powiedziałam po czym wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki.
-Dokąd panienkę zawieść ? -Spytał miły pan taksówkarz.
-Lotnisko Los Malos*.-powiedziałam osuchle.
-Dobrze, proszę zapiąć pasy.-rzekł tym samym tonem co ja.


-Dzień dobry, Chciałabym zamówić bilet do Los Angeles. -powiedziałam przesłodzonym głosem.
-Oczywiście należy się 1299,33zł-rzekła ekspedientka**
Rzuciłam jej pieniądze i usiadłam na krzesełku. Po 15 minutach usłyszałam głos z głośników:
-Pasażerowie lotu 398 do Los Angeles proszeni o niezwłoczne zgłoszenie się.-Przemówił głos.
Szybko chwyciłam bagaże i ruszyłam ku ,,nowemu życiu".

~5 hours later~
-Prosimy zapiąć pasy. Lądujemy. Samolot linii lotniczych ,,Lot" dziękuję i zaprasza ponownie.Do widzenia.-Rzekła stewardessa.
Po ok. 15 min wylądowaliśmy a ja w pośpiechu wyszłam z samolotu i poszłam po bagaże. Wzięłam je i ruszyłam ku mojemu nowemu domowi.Przy ulicy szybko zamówiłam taksówkę i ruszyliśmy.Włożyłam słuchawki na uszy. Po niespełna 25 minutach zostałam lekko szurnięta.
-Ana zostaw mnie ty mała suko !-ryknęłam trochę za głośno.
-Przepraszam panią, ale jesteśmy już na miejscu.-rzekł starszy pan a ja poczułam palący żar na policzkach.
-Przepraszam pana za moje słownictwo. Ile się należy?
-Jest tu pani pierwszy raz ?
-Tak.-odpowiedziałam nie pewna moich słów.
-To zrobię wyjątek i nic nie wezmę. -Uśmiechnął się miło staruszek.
-Dziękuję panu bardzo .-rzekłam po czym opuściłam taksówkę, mrucząc pod nosem :
-Czas zacząć nowe życie. MOJE nowe życie.
Weszłam do budynku i zaniemówiłam. Nigdy nie miałam takich luksusów .

Po 3 godzinach układania rzeczy, postanowiłam trochę zwiedzić okolicę-biegając,
Ubrałam szybko strój do biegania:


I wyszłam z domu przy okazji go zamykając. Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam przed siebie.

Zmęczona opadłam na ławkę i patrzyłam na ludzi uśmiechających się i cieszących. Po chwili zauważyłam grupkę chłopaków śmiejących się . A wśród nich...Ryana. Tak RYANA! Mojego brata,
Postanowiłam podejść do nich. Ruszyłam przed siebie i stanęłam na przeciw nich uśmiechając się szyderczo.
-No proszę kogo my tu mamy Ryan Stone we własnej osobie !-rzuciłam posyłając mojemu bratu mordercze spojrzenie. A ten odpowiedział mi:
-Kto ty jesteś?
-Oh, nie pamiętasz mnie?-rzuciłam
-Nie.-Odpowiedział
-To przedstawię Ci się. Nazywam się Kelsey Anne Stone.-rzekłam a jego oczy wyskoczyły na wierzch.
-Ke..kel..kelsey? -Rzekł patrząc na mnie a w jego oczach zauważyłam łzy.
-We własnej osobie BRACIE.-powiedziałam po czym zauważyłam jak jego koledzy patrzą na mnie zaskoczeni.-Oh, Ryan nie mówiłeś im nigdy o mnie?-rzuciłam z pogardą.
-Kelsey... j-aa...ja myślałem, żee t-tyy nie żyjesz-odpowiedział
-Oh to się myliłeś. Jestem tu cała i zdrowa.-rzekłam
-A co z Vanessą i Damienem ?
-Nie żyją.-Powiedziałam po czym dodałam:- Ty nic nie wiesz, bo opuściłeś mnie, gdy rodzice umarli, lecz teraz jestem. Jestem i mam zamiar zamienić twoje życie w piekło!-Rzekłam po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Słyszałam jak jeden z nich mówi Ryan'owi
-Ryan nie mówiłeś, że masz siostrę, Cholera..ona jest strasznie gorąca!-Powiedział a ja odwróciłam się i zauważyłam na jego twarzy obrzydliwy (Tak na prawdę seksowny) uśmiech. Pokazałam im tyko środkowy palec i poszłam przed siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Nazwa lotniska wymyślona przez mnie
**Nie wiem, kto obsługuję na lotnisku xD

Hej, hej, hej ! Postanowiłam przyjść do was jeszcze z rozdziałem przed nowym rokiem !
A więc jest 23.35 i życzę Wam na zbliżający się dużymi krokami 2015r. dużo zdrowia, szczęścia, miłości oraz pogody ducha ! 
Rozdział pojawi się za ok.3-7 dni :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=DAJESZ MOTYWACJĘ